Indiana Jones i Świat Wewnętrzny
Rob MacGregor
Wydawnictwo Orbita
1994
Indiana Jones wraz z ekipą archeologów przebywa na Wyspie Wielkanocnej. W przedziwnych okolicznościach otwiera się przed nim możliwość wyjaśnienia zagadki "mówiących tablic" rongo-rongo. Postanawia opóźnić prace badawcze, by towarzyszyć Marcusowi Brody'emu w podróży na chilijską wyspę Chiloê...
Lato sprzyja porządkowaniu kartonów, szaf i różnych 'tajnych' miejsc. W jednym z nich natrafiłem na zapomniane książki (jak to u mnie, niektóre nie były czytane). Było wśród nich kilka z serii o archeologu Indianie Jonesie. Wydawało mi się, że będzie to odpowiednia lektura na ten czas, odprężająca i lekka.
Nie spodziewałem się wybitnej literatury, raczej czegoś odpręzającego, nie wymagająego wielkiego skupienia i analizowania. Z początku tak było, dopóki nie odpłynął z Wyspy Wielkanocnej.
Natłok wydarzeń, sensownych czy nie, pojawianie się dziwnych postaci i ogólny chaos zniechęcał do lektury. Do tego wszystkiego nielogiczności w tekście i bezsensowne dialogi:
Staraj się przeniknąć mgłę .. Za bardzo się starasz.
A, bym zapomniał. Pamiętacie powieść 'Zaginiony Ląd' Arthura Conana Doyle'a, w której pojawiają się dinozaury. No to tutaj też są dinozaury, co prawda w świecie wewnętrznym, ale jednak. Na domiar wszystkiego wyjaśnienie zagadki 'mówiących tablic' zostało porzucone, jakaś wzmianka na końcu nie jest zadowalająca.
Trudno w tej pozycji doszukiwać się jakiś pozytywów. Brak sensu (nawet jak na książkę przygodową), brak humoru, Indiana nie jest sarkastyczny, zgryźliwy - nie jest tym, którego znamy z filmów. Na plus można zaliczyć długość - trochę ponad 200 stron. I to w sumie jedyny plus.
W szafie znalazły się jeszcze inne książki z serii - ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Takie 1+/5

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz