Byliśmy Łgarzami
E. Lockhart
Wydawnictwo: YA!
Byliśmy łgarzami to współczesna, wyrafinowana i trzymająca w napięciu powieść, która przebojem wdarła się na listy bestsellerów „New York Timesa”.
Polecana przez Johna Greena, autora bestsellera Gwiazd naszych wina.
Szacowna i bogata rodzina spędza wakacje na prywatnej wyspie. Dwóch braci i ich piękna siostra zaprzyjaźniają się z charyzmatycznym rówieśnikiem o politycznych ambicjach. Łącząca ich relacja niebawem zmieni się w destrukcyjną więź. Wypadek. Tajemnica. Kłamstwo. Wielka miłość. Prawda.
Książkę skończyłem jakiś czas temu i
chyba najwyższy czas napisać kilka słów o niej.
Pamiętam jak zainteresował mnie tytuł
tej książki gdy po raz pierwszy go zobaczyłem. Jaka historia kryje się pod tym
zdaniem? Na ile będzie porywająca i zaskakująca? No i najważniejsze: czy
sprosta oczekiwaniom, które były wysokie po przeczytaniu opinii w
internecie.
Napiszę już na początku - było słabo. A
może nawet bardzo słabo.
Po pierwsze - po około 20% książki
prawie wszystko było jasne. Może pewnym wytłumaczenie jest to, że książka ta
jest kierowana do młodego czytelnika, który na swoim koncie ma niezbyt dużo
przeczytanych książek. Jedyne co motywowało mnie do przeczytania całości to
oczekiwanie na odpowiedz: jak to się stało? bo co się stało bardzo szybko można
było wywnioskować z akcji. Niczego nowego tutaj nie było, wszystko już
widziałem, czytałem. Rozwiązania fabularne były przewidywalne i oczywiste.
Można zapytać dlaczego ją skończyłem
skoro była taka kiepska?
Odpowiedź jest chyba tylko jedna - chęć
sprawdzenia swoich przewidywań. Na ile okażą się prawdziwe, w którym miejscu
się pomyliłem?
Z przykrością dla autora muszę
stwierdzić, że tylko w jednym (ale to już niech pozostanie moją tajemnicą).
Przez cały czas obcowania z książką
przed oczami miałem obrazy z filmów (chyba przede wszystkim) i kilku książek.
Pozycje te były lepiej opowiedziane, a co najważniejsze były pierwsze. Jaki
jest cel opowiadania tej samej historii? Pewnie odpowiedź kryje się pod hasłem
pieniądze.
Szkoda mi tylko młodych osób, które
przeczytały tą opowieść i wydaje im się, że obcowały z czymś dobrym.
W mojej skromnej opinii tak nie było .
Książki nie ratuje styl, który nie jest zbyt wymagający, pozwala jednak na
łączenie procesu czytania z dajmy na to oglądaniem telewizji.
Wiem, książka jest kierowana do młodego
czytelnika. Nie tłumaczy to jednak poziomu opowiadania. Jeśli młody czytelnik
na początku swej przygody z literaturą spotyka się z takimi jej przykładami to
marne szanse na to by w przyszłości sięgnął po coś ambitniejszego.
Ja swojej córce odradziłem czytanie tej
pozycji, jest tyle innych książek na półce w domu. Szkoda czasu.
Ale może za stary już jestem na takie
historie?
Spoglądając jednak na to co aktualnie
czytam i ile radości mi to przynosi odpowiadam.
Zdecydowanie nie.
Moja ocena 2 na 5

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz